Poradnik

FPV dla początkujących

Moja droga do FPV, jak zacząć latać dronem z perspektywy pierwszej osoby, sprzęt, symulator, pierwsze loty.

Seria poradników

Poradniki

FPV dla początkujących

FPV dla początkujących
W poradniku
  1. Wstęp
  2. Czym właściwie jest FPV i czym różni się od „zwykłego” drona?
  3. Moja droga do FPV, czyli jak nie wydać od razu fortuny
  4. Co właściwie trzeba kupić?
  5. Aparatura, czyli kontroler
  6. Gogle
  7. Dron
  8. Baterie i ładowarka
  9. Co wybrałem i dlaczego?
  10. Symulator. Naprawdę, nie pomijajcie tego etapu
  11. Betaflight i pierwsze spotkanie z techniczną stroną FPV
  12. Stabilizacja obrazu. Dlaczego Gyroflow?
  13. Pierwsze prawdziwe loty
  14. Formalności w Polsce i Unii Europejskiej
  15. Podsumowanie

W skrócie

FPV najlepiej zacząć od aparatury i symulatora. Kilkanaście godzin treningu pozwala sprawdzić, czy ten sposób latania jest dla Was, zanim zainwestujecie w drona, gogle i pozostały sprzęt.

Drony FPV używane do lotów i nagrywania krajobrazów

Wstęp

Od kilkunastu lat fotografuję krajobrazy i góry z perspektywy, którą znamy wszyscy: stojąc na ziemi, z aparatem w dłoni, szukając odpowiedniego kadru i czekając na właściwe światło. To perspektywa, którą kocham i która przez lata nauczyła mnie cierpliwości, obserwacji i pracy ze światłem. W pewnym momencie zacząłem jednak odczuwać coś, co chyba zna wielu fotografów krajobrazu. Chciałem zobaczyć dobrze znane miejsca z zupełnie innej strony. Nie tylko ze szlaku czy punktu, w którym mogę rozstawić statyw, ale z góry, z lotu ptaka, a najlepiej w ruchu. Tak, jakbym sam mógł przelecieć nad grzbietami gór.

Do FPV namówił mnie mój przyjaciel Adam Brzoza. Sam latał już od dłuższego czasu i co jakiś czas przekonywał mnie, żebym w końcu spróbował. Abym założył gogle i zobaczył, o co w tym wszystkim chodzi. W końcu mu zaufałem i dzisiaj mogę powiedzieć, że był to jeden z lepszych sprzętowych strzałów ostatnich lat.

Klasycznymi dronami DJI latałem wcześniej i bardzo je lubię. To świetne narzędzia do fotografowania i filmowania, ale sposób latania nimi jest zupełnie inny. Dron wisi w miejscu, elektronika pilnuje pozycji, a my w dużej mierze skupiamy się na kadrze. W pewnym momencie poczułem, że chcę czegoś więcej. Chciałem latać trochę tak, jak fotografuję z ręki: intuicyjnie, blisko terenu i bez tej charakterystycznej dla klasycznego drona statyczności. Przelecieć tuż nad granią, zanurkować wzdłuż zbocza, polecieć kilka metrów nad linią lasu albo nad powierzchnią jeziora.

I właśnie wtedy pojawiło się FPV, czyli First Person View. Zakładamy gogle i nagle nie patrzymy już na drona z ziemi. W pewnym sensie siedzimy w nim i lecimy razem z nim. Pierwsze spotkanie z FPV było jednak dalekie od romantycznego przelotu nad górami. Uruchomiłem symulator, założyłem gogle i przez pierwsze minuty kompletnie nie wiedziałem, co robię. Dron reagował na każdy, nawet najmniejszy ruch drążków, a ja nie byłem w stanie utrzymać go w powietrzu przez kilka sekund bez efektownego spotkania z ziemią, drzewem albo czymkolwiek, co akurat znajdowało się w pobliżu.

To zupełnie inny świat niż latanie klasycznym dronem w trybie GPS. Tutaj puszczenie drążków nie sprawia, że dron grzecznie zatrzyma się w miejscu i poczeka, aż zdecydujemy, co dalej. FPV, szczególnie w trybie manualnym, wymaga ciągłej kontroli. Na początku wydaje się to dość nienaturalne. Później ręce zaczynają robić pewne rzeczy bez zastanowienia i wtedy zaczyna się prawdziwa przyjemność.

Od tamtej pory minęło trochę czasu. Było kilka konfiguracji sprzętowych, dziesiątki godzin w symulatorze, sporo zgiętych i złamanych śmigieł, kilka uszkodzeń i sytuacje, w których byłem przekonany, że właśnie straciłem drona na dobre. Mimo tego FPV bardzo szybko stało się jednym z ważniejszych elementów mojej twórczości. Szczególnie mocno poczułem to podczas ostatnich wyjazdów, między innymi na Islandię i Senję. Nagle miejsca, które wcześniej fotografowałem wyłącznie z ziemi, mogłem zobaczyć zupełnie inaczej.

Coraz częściej pytacie mnie, jak zacząć: co kupić, ile trzeba trenować, czy symulator rzeczywiście ma sens i jak wygląda kwestia uprawnień. Pomyślałem więc, że zamiast odpowiadać każdemu osobno, zbiorę swoje doświadczenia w jednym miejscu.

Czym właściwie jest FPV i czym różni się od „zwykłego” drona?

Jeżeli lataliście wcześniej DJI Mini, Air czy Mavikiem, pierwsze spotkanie z FPV może być lekkim szokiem. Klasyczne drony są projektowane przede wszystkim z myślą o stabilności. GPS, czujniki, automatyczne tryby lotu, powrót do miejsca startu. Puszczacie drążki i dron zazwyczaj po prostu zatrzymuje się w powietrzu. Dzięki temu możecie spokojnie myśleć o zdjęciu albo ujęciu.

W FPV wygląda to inaczej. W trybie Acro, nazywanym też Manual, dron robi dokładnie to, co mu każecie. Czasami niestety również wtedy, kiedy wcale nie chcieliście mu tego kazać. Obraz z kamery trafia bezpośrednio do gogli z bardzo małym opóźnieniem. Ruch drążka powoduje natychmiastową reakcję drona. Nie ma klasycznego „trzymania pozycji”, więc cały czas kontrolujemy jego pochylenie, kierunek, wysokość i prędkość.

Brzmi jak utrudnianie sobie życia i na początku trochę tak właśnie jest. Tyle że dzięki temu dron może robić rzeczy, które klasycznym Mavikiem są praktycznie nieosiągalne. Można lecieć bardzo blisko ziemi, wejść w ciasny zakręt między drzewami, przelecieć wzdłuż skały, zrobić obrót czy gwałtownie zanurkować w dół zbocza. I właśnie ta swoboda najbardziej mnie w FPV wciągnęła.

Dron FPV przygotowany do lotu

Druga różnica to transmisja obrazu. W FPV spotkacie przede wszystkim dwa światy: analogowy i cyfrowy. Analog jest starszy, tańszy i nadal ma ogromną grupę zwolenników. Obraz wygląda gorzej, przy słabszym sygnale pojawiają się charakterystyczne zakłócenia, ale sprzęt jest lekki, dostępny i ma bardzo małe opóźnienia.

Ja poszedłem w cyfrę, konkretnie w system DJI O3, a później O4 dają bardzo wyraźny obraz w goglach i przy moim sposobie latania jest to ogromna zaleta. W górach chcę dobrze widzieć, czy przede mną jest kawałek skały, pojedyncza gałąź czy wolna przestrzeń. Szczególnie kiedy lecę nisko nad terenem. Jeżeli chcecie przede wszystkim latać cinematic i nagrywać krajobrazy, osobiście polecam wejść w system cyfrowy. Cyfra jest idealna do tego typu lotów, później jeśli okaże się że chcecie czegoś innego na pewno warto rozważyć analog w połączaniu z dodatkową kamerą rejestrującą obraz np GoPro lub DJI Action.

Moja droga do FPV, czyli jak nie wydać od razu fortuny

FPV potrafi być studnią bez dna. Dron, gogle, aparatura, baterie, ładowarka, śmigła, części zapasowe, narzędzia. A później oczywiście pojawia się pomysł na drugiego drona. I trzeciego. I nagle okazuje się, że potrzebujecie osobnego pudełka tylko na śmigła.

Dlatego na początku postanowiłem zrobić coś znacznie prostszego. Kupiłem tylko aparaturę, DJI FPV Remote Controller 3, i dwa symulatory na komputer: Liftoff oraz Uncrashed. I latałem. A właściwie przez pierwsze godziny głównie się rozbijałem.

Pamiętam, że po kilku pierwszych sesjach byłem naprawdę blisko odpuszczenia całego pomysłu. Sterowanie wydawało mi się kompletnie nielogiczne. Dron uciekał tam, gdzie nie chciałem, gazu było albo za dużo, albo za mało, a każdy zakręt kończył się gdzieś w trawie. Pomyślałem nawet, że może zwyczajnie nie mam do tego ręki. Zrobiłem przerwę. Po jakimś czasie wróciłem i nagle zaczęło być łatwiej. Nie wiem, czy mózg musiał sobie to wszystko poukładać, czy po prostu przestałem za dużo myśleć o każdym ruchu drążka, ale w pewnym momencie coś zaskoczyło. Pierwszy płynny zakręt. Potem drugi. Pierwszy przelot dokładnie tam, gdzie chciałem. I nagle zamiast walczyć z dronem, zacząłem nim latać.

Nauka latania dronem FPV

Dopiero wtedy kupiłem DJI Avata 2 i nadal uważam, że był to bardzo dobry wybór na początek. Avata 2 daje możliwość stopniowego przechodzenia między bardziej wspomaganymi trybami a pełnym sterowaniem manualnym. Dzięki temu pierwsze prawdziwe loty nie oznaczają od razu rzucenia się na głęboką wodę. To właśnie na Avacie 2 po raz pierwszy poczułem to, czego szukałem od początku. Zakładasz gogle, startujesz i nagle naprawdę masz wrażenie, że lecisz.

Gdybym dzisiaj zaczynał jeszcze raz, zrobiłbym dokładnie tak samo. Najpierw aparatura i symulator. Dopiero później dron, gogle i cała reszta. Nie widzę sensu wydawania kilku czy kilkunastu tysięcy złotych tylko po to, żeby po paru godzinach odkryć, że ten sposób latania kompletnie Wam nie odpowiada.

Co właściwie trzeba kupić?

Jeżeli symulator Was nie odstraszył i po kilkunastu czy kilkudziesięciu godzinach nadal chcecie latać, można zacząć myśleć o prawdziwym sprzęcie.

Aparatura, czyli kontroler

Od niej sam zacząłem i nadal uważam, że to najlepszy pierwszy zakup. Możecie podłączyć ją do komputera i trenować bez posiadania drona. Trzeba tylko pamiętać, że aparatura musi być kompatybilna z systemem sterowania, którego później będziecie używać. W klasycznym świecie FPV bardzo popularny jest dziś ExpressLRS, czyli ELRS. Ja zacząłem od DJI FPV Remote Controller 3, ponieważ od początku szedłem w ekosystem DJI.

Aparatura do sterowania dronem FPV

Gogle

Tutaj wybór zależy przede wszystkim od systemu transmisji obrazu. Analog i cyfra to dwa różne światy, dlatego dobrze podjąć tę decyzję przed zakupami. Sam używam DJI Goggles 3 i przy lataniu cinematic nie mam potrzeby wracać do obrazu analogowego.

Gogle do latania dronem FPV

Dron

Na początek naprawdę nie kupowałbym potwora, który lata 150 km/h i kosztuje tyle, że każde lądowanie podnosi ciśnienie. Mały, lekki dron jest świetnym nauczycielem. Można nim latać częściej, a kraksa nie kończy się od razu liczeniem strat. Avata 2 była dla mnie pierwszym krokiem, ale później bardzo dużo dało mi również latanie małymi konstrukcjami.

Dron przeznaczony do lotów FPV

Baterie i ładowarka

Tutaj szybko odkryjecie jedną z mniej romantycznych stron FPV. Lot może trwać kilka minut, po czym trzeba zmieniać baterię. Dlatego jedna czy dwie sztuki to zdecydowanie za mało, jeśli chcecie sensownie polatać. Do tego potrzebna jest dobra ładowarka z balanserem. Z akumulatorami LiPo nie ma żartów, więc akurat na ładowarce nie próbowałbym oszczędzać za wszelką cenę.

Ładowarka i akumulatory do drona FPV

Co wybrałem i dlaczego?

Nie traktujcie poniższej listy jako gotowej recepty na idealny zestaw. FPV daje ogromną liczbę możliwości i prawdopodobnie dziesięciu pilotów zbudowałoby dziesięć różnych zestawów. To po prostu moja droga i sprzęt, który sprawdził się przy tym, co robię najczęściej: lataniu w górach i nagrywaniu materiałów cinematic.

DJI FPV Remote Controller 3 wybrałem, bo znałem już sprzęt DJI i chciałem możliwie bezboleśnie wejść w FPV. Ważny był też rozmiar. Sprzęt wożę w góry, często razem z aparatem, obiektywami, statywem, ubraniami i całą resztą rzeczy, które „na pewno się przydadzą”. Po kilku godzinach podejścia każdy dodatkowy gram zaczyna mieć znaczenie.

DJI Goggles 3 były naturalnym wyborem przy systemie DJI. Obraz jest bardzo dobry, całość działa bez większego kombinowania i właśnie na tym zależało mi na początku.

Jeśli chodzi o drony, tutaj zaczyna się już ciekawiej. DJI Avata 2 była pierwsza. Pozwoliła mi bezpiecznie przejść od symulatora do prawdziwego latania i stopniowo wejść w tryb manualny. Później pojawił się GEPRC CineLog35. To był mój kolejny krok w stronę bardziej klasycznego FPV i wyjście poza gotową konstrukcję DJI.

DJI Avata 2 i GEPRC CineLog30 V3

Flywoo Explorer LR4 kupiłem z myślą o dłuższych, spokojniejszych trasach. Long range to trochę inny rodzaj latania. Mniej szaleństwa, więcej planowania i myślenia o baterii, zasięgu oraz o tym, jak później wrócić. GEPRC Vapor D5 jest obecnie moim głównym dronem do cinematic. To nim realizuję dużą część materiałów filmowych z gór.

Flywoo Explorer LR4 i GEPRC Vapor D5

I jest jeszcze Flywoo Firefly18 1S Nano. Maleństwo ważące zaledwie kilkadziesiąt gramów, które daje absurdalnie dużo frajdy. Lubię nim latać właśnie dlatego, że praktycznie nie myślę o kosztach ewentualnej kraksy. Biorę go, kilka baterii i po prostu ćwiczę. Paradoksalnie to właśnie taki mały dron potrafi bardzo szybko poprawić umiejętności.

Flywoo Firefly18 1S Nano

Jeżeli chodzi o baterie, najczęściej używam Tattu i CNHL, a od pewnego czasu testuję również Ovonic. Nie przywiązywałbym się jednak na początku przesadnie do konkretnej marki. Znacznie ważniejsze jest dobranie właściwego rodzaju i parametrów baterii do konkretnego drona.

Symulator. Naprawdę, nie pomijajcie tego etapu

Wiem, że po kupieniu pierwszego drona ostatnią rzeczą, na jaką ma się ochotę, jest siedzenie przed komputerem i latanie wirtualnym modelem. Też chciałem jak najszybciej wyjść na zewnątrz. Ale jeśli miałbym wskazać jedną rzecz, która oszczędziła mi najwięcej pieniędzy i rozbitego sprzętu, byłby to właśnie symulator. Minimum kilkanaście godzin. Najlepiej kilkadziesiąt.

Sam korzystałem głównie z Liftoff i Uncrashed. Popularny jest również Velocidrone. Podłączacie swoją prawdziwą aparaturę przez USB i możecie ćwiczyć dokładnie te same ruchy, które później wykonujecie podczas prawdziwego lotu.

Trening latania FPV w symulatorze

Na początku nie kombinowałbym z żadnymi akrobacjami. Nauczcie się lecieć tam, gdzie chcecie. Utrzymywać wysokość. Skręcać bez gwałtownej utraty kontroli. Przelecieć między dwoma punktami i wrócić. Brzmi banalnie, dopóki pierwszy raz nie spróbujecie zrobić tego w Acro. I nie przejmujcie się kraksami. W symulatorze możecie rozbić drona tysiąc razy i jedyną konsekwencją jest naciśnięcie przycisku reset. W prawdziwym świecie ten przycisk kosztuje trochę więcej.

Betaflight i pierwsze spotkanie z techniczną stroną FPV

Przed pierwszym lotem dronem FPV trzeba zaprzyjaźnić się z Betaflight. Jeśli Wasz dron nie jest zamkniętym produktem DJI i korzysta z kontrolera lotu pracującego pod Betaflight, ten program jest podstawowym narzędziem do jego konfiguracji. Dotyczy to również gotowych dronów BNF fakt, że sprzęt przychodzi złożony i wstępnie skonfigurowany, nie oznacza, że można wyjąć go z pudełka, podłączyć pakiet i od razu lecieć.

To właśnie w Betaflight przed pierwszym lotem należy sprawdzić i skonfigurować najważniejsze elementy drona: działanie odbiornika i aparatury, kolejność i kierunek pracy silników, orientację kontrolera lotu, tryby lotu, uzbrojenie, OSD oraz procedury bezpieczeństwa. Dopiero kiedy mamy pewność, że wszystko działa prawidłowo, można bezpiecznie przejść do pierwszych prób w powietrzu.

Konfiguracja drona FPV w programie Betaflight

Kiedy pierwszy raz uruchomicie Betaflight, liczba zakładek i ustawień może wyglądać trochę przerażająco. Spokojnie, nie musicie od razu wiedzieć, czym różnią się wszystkie parametry PID ani spędzać wieczoru na analizowaniu wykresów. Na początku najważniejsze są podstawowa konfiguracja i bezpieczeństwo. Szczególną uwagę warto poświęcić failsafe, czyli temu, co zrobi dron po utracie sygnału sterującego.

Tutaj zdecydowanie nie polecam eksperymentowania na zasadzie „zobaczymy, co się stanie”. Zachowanie failsafe trzeba sprawdzić jeszcze na ziemi, najlepiej bez założonych śmigieł. To samo dotyczy kierunku pracy silników czy reakcji drona na ruchy drążków. Dopiero gdy wiemy, że dron i system sterowania są poprawnie skonfigurowane, można zakładać śmigła i przygotowywać się do pierwszego lotu.

Jeżeli FPV Was wciągnie, istnieje spora szansa, że z czasem zaczniecie zaglądać w Betaflight coraz głębiej, a w pewnym momencie pomyślicie również o zbudowaniu własnego drona. Rama, silniki, kontroler lotu, kamera, odbiornik i lutownica na biurku. Sam temat budowy i konfiguracji quada jest na tyle obszerny, że zdecydowanie zasługuje na osobny poradnik.

Stabilizacja obrazu. Dlaczego Gyroflow?

Jeśli planujecie nagrywać FPV z myślą o późniejszym montażu, zdecydowanie polecam od początku zainteresować się Gyroflow. Sam praktycznie nie korzystam z RockSteady. Wolę nagrać materiał bez stabilizacji i zrobić ją później, mając pełną kontrolę nad efektem.

RockSteady jest wygodne, bo stabilizuje obraz już w kamerze i od razu dostajemy gotowy materiał. Problem w tym, że decyzja została już podjęta za nas. W Gyroflow mogę dopiero po locie zdecydować, jak mocno chcę wygładzić konkretne ujęcie, ile dynamiki pozostawić i jaki crop jestem w stanie zaakceptować. Przy cinematic FPV ma to dla mnie znacznie większy sens.

Gyroflow wykorzystuje dane z żyroskopu zapisane podczas nagrywania, dzięki czemu dokładnie wie, jak poruszał się dron. Efekty potrafią być naprawdę świetne, nawet jeśli surowy materiał po pierwszym otwarciu wygląda na mocno roztrzęsiony. I nie przejmujcie się tym. Materiał bez stabilizacji właśnie tak ma wyglądać.

Trzeba tylko pamiętać o ustawieniach jeszcze przed startem. W przypadku DJI O3 i O4 Air Unit ustawcie EIS/RockSteady na OFF oraz FOV na Wide. Podobnie wygląda to w przypadku Avaty i Avaty 2. Dzięki temu nagranie będzie zawierało dane potrzebne do późniejszej stabilizacji w Gyroflow.

Stabilizacja nagrania FPV w programie Gyroflow

Sama obsługa programu jest stosunkowo prosta. Wrzucacie oryginalny plik, Gyroflow odczytuje dane z żyroskopu i w przypadku obsługiwanych kamer DJI potrafi automatycznie dobrać odpowiedni profil. Na początku nie kombinowałbym przesadnie z ustawieniami. Domyślna stabilizacja jest bardzo dobrym punktem wyjścia.

Jeśli więc zależy Wam przede wszystkim na wygodzie i gotowym filmie prosto z kamery, RockSteady zrobi swoją robotę. Jeśli jednak chcecie wyciągnąć z nagrań FPV jak najwięcej i później je montować, moim wyborem zdecydowanie jest Gyroflow. To jeden dodatkowy krok w obróbce, ale kontrola nad finalnym ujęciem jest tego warta.

Pierwsze prawdziwe loty

Po kilkunastu czy kilkudziesięciu godzinach w symulatorze w końcu przychodzi ten moment. Bierzecie prawdziwego drona, jedziecie w teren i nagle okazuje się, że stres wraca. Przynajmniej u mnie wrócił. W symulatorze rozbicie drona oznacza reset. W rzeczywistości podczas pierwszego startu z tyłu głowy miałem świadomość, że każda głupia decyzja może kosztować realne pieniądze.

Dlatego na pierwszy lot wybierzcie duże, otwarte miejsce. Bez ludzi, bez drzew co trzy metry i bez potrzeby udowadniania czegokolwiek. Na efektowne przeloty przyjdzie czas. Najpierw po prostu latajcie. Kontrolujcie wysokość, róbcie duże zakręty, przyzwyczajcie się do prawdziwego obrazu w goglach. Symulator jest świetny, ale prawdziwy dron zawsze zachowuje się trochę inaczej. Dochodzi wiatr, prawdziwe odległości, teren i świadomość, że tym razem nie ma resetu.

I tak, będziecie się rozbijać. Ja też się rozbijałem i nadal mi się to zdarza. W FPV po prostu trzeba się z tym pogodzić. Za to pamiętam moment, kiedy po kilku pierwszych ostrożnych lotach zacząłem czuć się swobodniej. Pierwszy płynny przelot nisko nad terenem, później wzdłuż linii lasu. I nagle dotarło do mnie, że dokładnie tego szukałem.

Później przyszły góry. Przelot tuż nad granią czy wzdłuż stromego zbocza daje zupełnie inne poczucie przestrzeni niż klasyczne ujęcie z drona. I chyba właśnie wtedy FPV wciągnęło mnie na dobre.

Formalności w Polsce i Unii Europejskiej

Tutaj niestety kończy się romantyczna część o lataniu nad górami, a zaczynają przepisy. Nie będę robił z tego rozdziału podręcznika prawa lotniczego, bo zasady potrafią się zmieniać, ale kilka rzeczy zdecydowanie trzeba wiedzieć przed pierwszym lotem.

W Polsce większość rekreacyjnych lotów FPV wykonujemy w kategorii otwartej, która dzieli się na podkategorie A1, A2 i A3. To, w której możemy latać, zależy między innymi od masy drona, jego klasy oraz tego, czy jest konstrukcją zbudowaną samodzielnie. W kategorii otwartej podstawowy limit wysokości wynosi 120 metrów od najbliższego punktu powierzchni ziemi.

Kategorie lotów dronami w Polsce i Unii Europejskiej

Do tego dochodzi rejestracja operatora. Jeśli dron posiada kamerę i nie jest zabawką, obowiązek rejestracji może dotyczyć również konstrukcji ważących mniej niż 250 gramów. Nie zakładajcie więc, że magiczna granica 250 g automatycznie zwalnia ze wszystkich formalności. W zależności od drona i rodzaju wykonywanych lotów może być również wymagane odpowiednie szkolenie i egzamin.

FPV ma jeszcze jedną istotną kwestię, czyli lot w goglach. Zgodnie z ogólnymi zasadami kategorii otwartej EASA podczas takiego lotu wymagany jest obserwator znajdujący się obok pilota i utrzymujący drona w zasięgu wzroku. W Polsce mogą jednak obowiązywać krajowe odstępstwa od tej zasady. W momencie pisania tego poradnika obowiązuje czasowe zwolnienie ULC pozwalające, po spełnieniu określonych warunków, wykonywać loty FPV bez obserwatora. Ponieważ takie odstępstwa mają określony termin obowiązywania, przed lotem koniecznie sprawdźcie aktualne informacje na stronie ULC.

Przed każdym lotem trzeba również sprawdzić strefy geograficzne i ograniczenia obowiązujące dokładnie w miejscu, w którym zamierzamy latać. Szczególnej uwagi wymagają okolice lotnisk, obiektów wojskowych, infrastruktury krytycznej czy terenów chronionych. Sam fakt, że znajdujemy się daleko od miasta albo wysoko w górach, nie oznacza jeszcze, że możemy tam wystartować.

Sprawdzanie stref geograficznych przed lotem dronem

W pozostałych krajach Unii Europejskiej podstawowe zasady są podobne, ponieważ przepisy dotyczące dronów zostały ujednolicone na poziomie EASA. Polska rejestracja operatora jest również uznawana w innych państwach EASA. Nie oznacza to jednak, że możemy pojechać z dronem do Włoch, Austrii czy Hiszpanii i latać dokładnie tak samo jak w Polsce. Poszczególne kraje wyznaczają własne strefy geograficzne, mogą mieć dodatkowe ograniczenia, a krajowe odstępstwa dotyczące FPV nie muszą obowiązywać za granicą.

Dlatego przed każdym zagranicznym wyjazdem sprawdźcie przepisy lokalnego urzędu lotnictwa, oficjalną mapę stref dla dronów oraz zasady obowiązujące w konkretnym miejscu. Dotyczy to szczególnie gór, parków narodowych i innych terenów chronionych, gdzie oprócz prawa lotniczego mogą obowiązywać dodatkowe zakazy startu lub wykonywania lotów.

Podsumowanie

FPV nie jest najprostszym hobby, w jakie można wejść. Wymaga cierpliwości, treningu i pogodzenia się z tym, że od czasu do czasu coś się zepsuje. Będziecie łamać śmigła. Prawdopodobnie kiedyś uszkodzicie ramę. Zdarzy się też dzień, kiedy pojedziecie w świetne miejsce, pogoda będzie idealna, światło piękne, a dron z jakiegoś powodu stwierdzi, że właśnie dzisiaj nie zamierza współpracować.

Ale jest też druga strona. Pierwszy płynny przelot wzdłuż górskiej grani trudno porównać z czymkolwiek innym. Szczególnie jeśli przez lata fotografowało się te same góry, stojąc ze statywem na ziemi.

Dla mnie FPV nie zastąpiło fotografii krajobrazowej i chyba nigdy nie zastąpi. Nadal najbardziej lubię wstać przed świtem, wejść gdzieś wysoko, rozstawić statyw i czekać na światło. FPV dało mi po prostu kolejne narzędzie. Pozwala pokazać te same miejsca inaczej. Nie jako pojedynczy kadr, ale jako przestrzeń, przez którą można przelecieć. Zobaczyć, jak jedna grań przechodzi w drugą, jak droga znika między drzewami albo jak niewielki z poziomu ziemi szczyt nagle wyrasta przed nami w goglach. I chyba właśnie za to polubiłem je najbardziej.

Jeżeli więc fotografujecie albo filmujecie krajobrazy i od jakiegoś czasu chodzi Wam po głowie FPV, spróbujcie. Tylko nie zaczynajcie od kupowania całego zestawu za kilka czy kilkanaście tysięcy złotych. Kupcie aparaturę, zainstalujcie symulator i polatajcie.

Jeżeli po kilkunastu godzinach, mimo setnego rozbicia wirtualnego drona, nadal będziecie mieli ochotę nacisnąć reset i spróbować jeszcze raz, to prawdopodobnie już po Was.

Witajcie w FPV.

Wróć do wszystkich publikacji